Dolegliwości zdrowotne ONka.
asher - 25-02-2008 09:58
asher nie żartuj , jak ogluchł ???:crazyeye:
moze po prostu nie chce z tobą gadac Też tak na początku myślałam. Ale jeśli stoję w odległości ok. 2 metrów, tyłem do psa (żeby nawet przypadkiem nie wykonać jakiegos gestu), z otwartym serkiem w dłoni o czym pies wie i slodkim głosem mówię "chodź, masz", a pies nie podchodzi, to znaczy, że nie słyszy.
Bugajski od tygodnia drapał się w uszy, zwłaszcza w lewe. W piątek poszłam do weterynarza, lekarz zajrzał do uszu, stwierdził, że nic strasznego sie nie dzieje, tylko na wierzchu, zwłaszcza w prawym uchu jest odrobinę wydzieliny, ale głębiej czysto, nie przeczyścił psu tych uszu nawet, dał tylko Surolan do zakraplania przez kilka dni. No to ja też nie przeczyszczałam uszu, zakraplałam tylko.
I wczoraj Bugajski zrobił się mocno przygłuchy...
Jak się dobrałam do jego uszu, to z lewego, tego, w które Bugajski ciągle się drapał i które, zdaniem lekarza, było praktycznie czyste wyciągnęłam tyle syfu, że zużyłam cały zapas wacików :roll:
Mam nadzieję, że uszy tylko przytkały się wydzieliną i po dokładnym wyczyszczeniu będzie ok.
Nie panikuję jeszcze, ale trochę się boję, że to coś poważniejszego.
Jak Bugajski był młody, miał straszne problemy z uszami, chyba z rok je leczyliśmy. Wtedy w Radomiu nikt jeszcze nie słyszał o jakichś wymazach z psich uszu, posiewach, antybiogramach, leki dobierano metodą prób i błędów, jak jeden nie działał, to wet przepisywał kolejny.
W końcu uszy się wyleczyły, a Bugajski z powrotem przeprowadził się do mnie, do Warszawy. No i zaczęło mi się wydawać, że Klusek coś źle słyszy... Ale nasz obecny lekarz zawsze powtarzał, że uszy są ok, więc to pewnie "problem szkoleniowy".
Kłopoty z uszami raz na jakiś czas wracały, zawsze dostawałam na to Surolan. Tu w Warszawie lekarz też nigdy nie zlecił żadnych badań.
A w piątek odniosłam wrażenie, że uznał mnie za przewrażliwioną idiotkę, która chyba nie ma co robić i na co kasy wydawać, dlatego ciągle lata z psami do lecznicy :shake:
Zaraz lecę ponownie, tym razem do innej lekarki.
I mam deja vu :roll: Z Sabiny oczami też byłam w lecznicy tuż przed Świętami - bo od dłuższego czasu były zaczerwienione i ropiały, a stosowanie się do zaleceń weterynarza, czyli przemywanie świetlikem nie działało. Usłyszałam, że nic złego sie nie dzieje i mam nadal przemywać świetlikiem. Po paru dniach Sabina oślepła.
muminka - 25-02-2008 12:07
kurcze asher... nie wiem co powiedzieć, poza tym żebyś się trzymała, ty i twoje psiule.
teraz to ja mam wyrzuty, bo w sobotę byłam z frodem, z czerownym, podrażnionym ucholem u weta byłam, tylko nie było naszej wetki, więc dałam sobie wcisnąć kit że to nic takiego. a pies ma ucho zasyfione. dzisiaj jeszcze raz jadę, teraz do mojej wetki... też wszystkie waciki i patyczki wykorzystałam, a pies aż czopy miał (a wet mówi że to nic... pies co 2 tygodnie ucha ma sprawdzane, czyszczone w miarę potrzeby :roll:)
marmara_19 - 25-02-2008 12:56
o qrcze.. ale macie nieciekawie z tymi ucholami:(( moje chyba ostatnio latem mialy zagladane w uszy;p hmm chcoiaz nie, jesienia im przetarlam lekko chusteczkami nawilzajacymi..
elapieczus1 - 25-02-2008 13:01
biedulki trzymam kciuki ja chyba też jesienia Spajderowi w ucho zajrzałam:oops:chyba częściej teraz będę mizianko dla futrzaków
asher - 25-02-2008 13:01
Muminko, jedź koniecznie.
Niestety u Bugajskiego to nie przytkanie wydzieliną.
Lekarka podejrzewa, że jest problem z ukrwieniem ośrodka nerwowego (czy jakoś tak...). Na razie Bugajski ma brać Polfilin na poprawę tego ukrwienia, a jak po trzech tygodniach nie będzie poprawy, to trzeba będzie dać silniejsze leki.
Tak więc moje wcześniejsze podejrzenia chyba były słuszne, on naprawdę od dłuższego czasu nie dosłyszał, nie był to problem szkoleniowy, nie była to krnąbrność, ani "wyłączenie" zmysłów z powodu jakiegoś pobudzenia (Bugajski to nerwus, łatwo sie nakręca, często jest niespokojny, popiskuje).
A ja idiotka potrafiłam się na niego nieźle wkurzać za tę "głuchotę", którą brałam za nieposłuszeństwo :placz:
Na wszelki wypadek poprosiłam też o sprawdzenie mu gruczołów: okołoodbytowych i krokowego. I dobrze zrobiłam.
Prostata jest trochę powiększona. Ale mam nie panikować, to normalne u starego psa. Trzeba obserwować, czy nie pojawiają się jakieś niepokojące sygnały, problemy z oddawaniem moczu, kału no i regularnie prostatę badać.
Gruczoły okołoodbytowe też w nienajlepszym stanie. Prawy pełny był syfu. Z lewego nic się nie dało wycisnąć, za to jest tam jakieś zgrubienie, guzek. Też mam nie panikować, bo to wcale nie musi być nowotwór, tylko np. wynik nieleczonego stanu zapalnego.
Tu kolejny minus dla naszego lekarza, gruczoły kontrolowałam Bugajskiemu regularnie, bo przed laty miał z nimi duże problemy. Niedawno intensywnie wylizywał sobie odbyt, saneczkował. Lekarz sprawdził i... stwierdził, że nic się nie dzieje.
Kupiłam sobie piwo, jakos nie mam dziś ochoty być trzeźwa.
ps.
SaJo, bardzo możliwe, że miałas rację i te problemy Bugajskiego z chodzeniem to wcale nie kręgosłup.
muminka - 25-02-2008 13:48
asher- nic nie robić tylko tych rzeźników - weterynarzy pomordować. mam 2 zaufanych weterynarzy i tylko do nich będę chodzić i ich słuchać. a i tak na ręce trzeba im patrzeć i o wszystko sie dopytywać. niestety jak coś jest poważniejszego z którymś ze zwierzaków to najpierw idę do jednego, później do drugiego, a najczęściej na dodatkową konsultację u trzeciego (specjalista onkolog). i dopiero jak w trójkę się zgadzają to dopiero wtedy robię jak mówią (wiem że to chore).
tylko denerwuję się się co będzie jak będzie trzeba podjąć decycję w parę sekund, a nie jeden dzień? komu zaufać? moja wetka jest świetną specjalistką, zna moje zwierzęta, świetnie leczy i większość jej diagnoz jest trafnych. z drugiej strony... parę razy nie trafiły z diagnozą, źle dobrała leki...
ja wiem, weterynarz też człowiek, błędy popełnia, ciężko czasem trafną diagnozę dać.
z drugiej strony jak kiedyś mojej wetki nie było i jakieś zastępstwo nie potrafiło frodowi wbić się w żyłę to nie wytrzymałam i powiedziałam kobiecie żeby mi psa przytrzymała a ja mu zrobię zastrzyk i pobiorę krew :angryy:. a na koniec stwierdziłam że powinna mi 20 zł za zastrzyk dać.
egradska - 25-02-2008 14:42
czy ktos oprocz mnie ma ONka chorujacego na nerki:-( w sumie uciesze sie, jesli napiszecie, że nie
ayshe - 25-02-2008 16:14
ja mam 11 letniego samca ktory w wyniku przebytego zapalenia nerek ma ciagnie na15% jednej nerki:cool1:.zapalenia dostaljak go sk...n uwiazal nasrodku pola w grudniu,na mokrym,kolo stogu siana ,zeby sobie piesek umarl:angryy:.
oto dziadek:loveu::
http://img244.imageshack.us/img244/3962/shmyv1db0.jpg
egradska - 25-02-2008 17:07
piekny dziadek i biedny dziadek:-( moj Ram ma 10,5 roku i niewydolnosc nerek, o czym wiemy od 7 lutego. Do wczoraj był na intensywnych kroplowkach (do 4 dziennie), teraz troche przerwy na regeneracje zył... Mocznik i kreatynina parokrotnie przekroczone, wypłukiwały sie bardzo powoli... Bardzo sie martwie.
W akcie desperacji pojechalismy za granice po homeopatyk i błagam niebiosa o cud
ayshe - 25-02-2008 17:24
bardzo wspolczuje.trzymajcie sie.
muminka - 25-02-2008 18:12
egradska - nie mam owczarka chorego na nerki, ale miałam corgiego. chorowała 1,5 roku od momentu zdiagnozowania. a choroba wyszła przypadkiem, jak miał robione kontrolne usg (miał powiększoną prostatę,rozwarstwioną tętnicę brzuszną i inne takie dodatki...). usg i dalsze badania wykazało że jedna nerka przestała działać, druga była sprawna w okolicy 10%. niestety, po 1,5 roku musiałam podjąć ciężką dla mnie decyzję.
moja kotka też niestety miała zapaść nerek, za późno zdiagnozowaną. (nie wybaczę sobie że tak późno zauważyłam objawy, pomimo tego że znałem je...)
trzymam kciuki i ściskam.
LAZY - 27-02-2008 21:29
Asherku ale sie narobiło!!! Mam nadzieje, ze Bugajskiemu da sie pomóc i słuch mu pomoze!Trzymam za to mocno kciuki :kciuki:
Nanami - 01-03-2008 16:38
Podajecie coś swoim psom wspomagająco na stawy?
Szira/Gosia - 01-03-2008 19:27
Tak arthron complex :lol:
lorraine - 01-03-2008 20:36
Shiro/Gosiu to Was spotykamy na Sluzewcu?
Tu pani od Fobii.
Bo to i Warszawa i Onek i imie sie zgadza.
Przepraszam za OT ;)
edit: A nie, nie bedzie OT :cool3:
Bo ja robie tak.
Na stale suka dostaje dobra sucha karme z dodatkiem na stawy (teraz Acana) i jako ze nie jest ani duza, ani przygruba ani nie zdradza niepokojacych objawow uwazam ze to starczy.
Jak jej czasami gotuje (Fobia wolo gotowane od suchego) ryz+mieso+warzywa to dodatkowo wzbogacam posilek o galaretke z kurzych lapek lub Canvit.
asher - 01-03-2008 22:43
Podajecie coś swoim psom wspomagająco na stawy? Arthrostop Rapid. Niedrogi, ale jak się sprawdza - nie wiem, bo większych problemów ze stawami brak (tfu odpukać :evil_lol:).
I galaretę z kurzych łapek kiedys gotowalam. Teraz nie, bo moim rodzicom od dłuższego czasu nie chce się jechac do hurtowni po surowiec ;)
Nanami - 02-03-2008 10:38
Nie ma to jak ludzkie leki dla psów :diabloti: Póki co zamówiłam DOLFOS Arthrofos forte, jakoś mam dziwne wrażenie, że za sam fakt iż są tabletki/kapsułki potrącają sobie wyzsza cene przy suplementach.
marmara_19 - 02-03-2008 11:24
Alfa dostaje flavitol dla seniorow i tam s ajakies dodatki na stawy.. mlodemu tez cos bede musiala zakupic i chyba tez flavitol ktorys
asher - 02-03-2008 11:37
Nie ma to jak ludzkie leki dla psów :diabloti: Z całej kupy leków i suplementów, jakie moje staruchy przyjmują, tylko krople do uszu Bugajskiego są weterynaryjne. No i Rumen Tabsy ;)
Ludzkie zamienniki są zazwyczaj dużo tańsze, mimo, że kupowane na weterynaryjną receptę, czyli płatne w 100 proc.
muminka - 02-03-2008 13:34
asher- jak Sabinka i Bugajski? co z Bugajskiego słuchem? wymiziaj towarzystwo...
my leczymy zapalenie zewnętrznego ucha. mamy uważać aby nie przeszło z prawego na lewe.
Szira/Gosia - 02-03-2008 13:36
Shiro/Gosiu to Was spotykamy na Sluzewcu?
Tu pani od Fobii.
Bo to i Warszawa i Onek i imie sie zgadza.
Przepraszam za OT ;) Nie to nie my :lol::lol::lol:
BeataSabra - 02-03-2008 14:53
Alfa dostaje flavitol dla seniorow i tam s ajakies dodatki na stawy.. mlodemu tez cos bede musiala zakupic i chyba tez flavitol ktorys Kup ten dla psów pracujących.
marmara_19 - 02-03-2008 14:56
tez nad tym myslalam.. ale czy potrzebnie?teraz bedzie jadl brita.. ale sie "odkuje" i znow orijena po bricie mu kupie.. wiec nie przesadze z tym flavitolem dla psow pracujacych?
BeataSabra - 02-03-2008 15:07
tez nad tym myslalam.. ale czy potrzebnie?teraz bedzie jadl brita.. ale sie "odkuje" i znow orijena po bricie mu kupie.. wiec nie przesadze z tym flavitolem dla psow pracujacych? Spytaj weta.
Ja mojej psicy jak bardzo intensywnie się ruszała ten dla psów pracujących ( zanim ją kardiomiopatia dopadła + inne problemy zdrowotne ) za pozwoleniem weta dodałam do suchej karmy....
Zawsze można podać ciut więcej niż sugerują na opakowaniu Flawitolu.
Ale przede wszystkim dopytaj twojego weta - żeby nic na własną rękę nie popsuć .....
marmara_19 - 02-03-2008 15:54
heh, wetow nie pytam;p mala dostaje raz dziennie dawke na psa o wadze 5 kg.. a sama wazy troche ponad 6.. czasami jej nie daje.. a jest na orijenie.. mlodemu tez bym dawala zanizona dawke;p ale jakbym miala kupic to op. 2kg.. a to kuuupa kasy... jesli chce go karmic orijenem...
asher - 14-03-2008 23:32
Bugajski ma podejrzenie złośliwego nowotworu.
Guzek w odbycie, który lekarka wyczuła podczas wizyty trzy tygodnie temu i który najprawdopodobniej miał byc pozostałością po jakimś przebytym zapaleniu gruczołów i zniknąć bez śladu niestety nie znikł. Jest nadal, dwa razy większy.
Jutro idziemy na konultację do "naszego" lekarza, który jest chirurgiem.
Staram wciąz się łudzić, że może to jednak nie nowotwór, że może jakiś ropień... Ale ropień dawałby chyba jakieś objawy, chyba by bolał, a Bugajski nie sygnalizuje, że coś go tam boli. Więc pewnie jednak nowotwór.
Z tego wszystkiego nie wiem nawet w jakim są teraz stanie gruczoły, nie pamiętam czy lekarka w ogóle o tym wspominała, nie zwróciłam uwagi, czy coś jeszcze wycisnęła, czy gruczoły były już czyste...
Zobaczę co jutro powie mi chirurg. Ale niezależnie od tego co powie będę chciała skonsultować Bugajskiego u jeszcze jakiegoś lekarza.
Chyba mnie natchnęło trzy tygodnie temu, że poprosiłam o sprawdzenie tych gruczołów, mimo, ze właściwie nie było niepokojących sygnałów...
Miał ktoś z was taki problem z psem? Czy jest jakakolwiek szansa, że to nie nowotwór i w związku z tym zamiast od razu dawać psa pod nóż możnaby najpierw spróbować jakiegoś leczenia? Czy możliwa jest biopsja i czy to będzie miarodajne badanie?
Nanami - 15-03-2008 11:28
Zanim sie podejmie jakiekolwiek działania lecznicze trzeba postawic diagnoze, a zeby to zrobic trzeba wykonać badania - zapewne biopsja bedzie bardzo miarodajna. Dopiero potem sie kwalifikuje czy trzeba wyciac czy moze da sie jakos inaczej. Biedni jestescie, ciągle się coś doczepia Was... :-( Trzymam kciuki za końskie zdrowie dla Sabinki i Bugajskiego!
A my zaś nabawilismy sie kontuzji. Gdy skoczyła za piłeczka "nie trafiła sobie" i mocno obciazyła lewa tylna łape. Póki była w ruchu, to OK. Ale jak sie wieczorem zasiedziała, to ledwo wstała. Bolesność chyba w biodrze. Aj. I pewnie w pon do weta jesli nie bedzie poprawy, a z treningu w niedziele znów nici.
asher - 15-03-2008 15:29
Oj, fakt, Nanami. Guzków mam zdecydowany przesyt :roll: Aż się nogi pode mną ugięły wczoraj :shake:
Już na szczęście mam mniej więcej sprecyzowany plan działania - dzięki podpowiedziom belgomaniaczek.
Najpierw USG prostaty i - jeśli się da - tych zmian w odbycie. Równolegle wizyta u kardiologa, żeby sprawdzić przed operacją stan serducha (bo pies stary) i płuc (ryzyko przerzutów, niestety).
No a potem, jeśli USG nie wprowadzi zamętu - guzek pod nóż. A jeśli w prostacie nie ma zmian nowotworowych i to tylko łagodny przerost, to chyba od razu ciachę Bygajskiemu jajka...
Teraz tylko muszę się zdecydować, któremu lekarzowi powierzyć prowadzenie leczenia, specjalistę od USG i kardiologa mam sprawdzonych, ale co do tego głównego lekarza - wciąz się waham...
Mam nadzieję, że kontuzja Kazy to nic poważnego :kciuki:
Nanami - 15-03-2008 19:52
No i oczywiscie jak już zdecydujesz sie wyciac ta zmiane, to koniecznie do badania ją dać! :cool3: A plan wyglada bardzo zachęcająco, więc musi być dobrze!
mch - 15-03-2008 21:08
kurcze asher, ale macie serie .
ty to chyba zaocznie bys doktorat z weterynarii zrobila przez te choróbska psie które sie wam pojawiają :placz:.
mch - 18-03-2008 21:58
dzis moja niunia ruda miala kpl badanie krwi ,tak zeby sprawdzic , po tym raku to nic nie wiadomo i ..... wszyystkie parametry ksiązkowe :lol: . źabowemu okietkowi bardzo dobrze zrobila kuracja maziajstwem dla koni- tendosanem ,mamy powtórzyc za miesiąc . ehhhh jakie zycie jest od razu piękniejsze :lol:
barbara.h - 18-03-2008 22:21
Cieszymy się razem z tobą, bo u nas nie wesoło już wiem skąd ta chudość Ramzesa:-( ma niewydolność trzustki, 3 tyg. leki i na wagę, żadnej poprawy wręcz jest gorzej, teraz jest na Royalu dla trzustkowców (dopiero tydzień)
jeszcze wątroba, podwyższona bilirubina:lookarou:
BeataSabra - 19-03-2008 07:11
Help
Poszukuje informacji na temat Grasiczaków.
I który wet ewentualnie ma doświadczenie w tego typu nowotworach....
BeataSabra - 27-03-2008 16:26
Pilnie poszukuje namiarów do doktora Marcińskiego.
Co zadzwonię do jakieś lecznicy w Warszawie to go nie ma albo już nie ma.
A potrzebuje informacji na temat Usg.
HELP czy ktoś ma ??
Eddiii - 27-03-2008 17:14
Marciński przyjmuje w lecznicy na Gagarina (841 44 40) i na Uminskiego.
Nie podaje swojej komorki.
Na Gagarina napewno wszystkiego sie dowiesz.
BeataG - 27-03-2008 17:16
Wg informacji na stronie Multiwetu przy Gagarina powinien tam być dzisiaj od 20.00 do 22.00. Tel. 022 8414022, 022 8414440.
Poza tym możesz zadzwonić do lecznicy Luxvet, której jest współwłaścicielem, tam najprędzej będą wiedzieć, jak go łapać, tel. 022 4024545.
BeataSabra - 27-03-2008 21:18
Wg informacji na stronie Multiwetu przy Gagarina powinien tam być dzisiaj od 20.00 do 22.00. Tel. 022 8414022, 022 8414440.
Poza tym możesz zadzwonić do lecznicy Luxvet, której jest współwłaścicielem, tam najprędzej będą wiedzieć, jak go łapać, tel. 022 4024545. Serdecznie dziękuje.
Właśnie rozmawiałam z doktorem Marcińskim.
14ruda - 31-03-2008 09:47
Wczora na spacerze pitunka zaryła w ziemie i zdarła se poduszke na przedniej łapie.Tą poduszke co jest wyżej,nie te którymi chodzi po ziemi.I odstaje kawałek skórki.Dopiero tera zauważyłam.
Można jej to czymś posmarować?Może zabezpieczyc jej to opaską na spacer?
EDIT:Juz doszukałam:)
Nanami - 01-04-2008 20:33
Czy ktoś z Was spotkał sie z zerwaniem wiązadła krzyżowego? Jakie badanie jest potrzebne, by postawić 100% diagnoze, ze to akurat to? No i jakie wcierki dla koni rozgrzewające polecacie i jak dawkowac ONkowi "końska dawke"? :lol:
LAZY - 03-04-2008 20:37
Czy ktoś z Was spotkał sie z zerwaniem wiązadła krzyżowego? Jakie badanie jest potrzebne, by postawić 100% diagnoze, ze to akurat to? No i jakie wcierki dla koni rozgrzewające polecacie i jak dawkowac ONkowi "końska dawke"? :lol: Na tym świetnie zna sie Patka (właścicielka Pitki('), ktora zerwała wiązadło kolanowe).
Mam nadzieje, ze z Kazą wszystko w porządku.
Nanami - 03-04-2008 20:39
Własnie na dogomanii odkopałam temat i przekopuje ;) Narazie szukamy weta ortopedy na ślasku lub w krakowie, ale jesli potwierdzi ta diagnoze, to zapewne operacja rekonstrukcji wiązadła...
LAZY - 04-04-2008 08:46
Dobrze wykonana operacja daje naprawdę fajne rezultaty. U nas w szczecinie Greeven ma psa po rekonstruckji (robionej u mojego weta) i z tego co wiem pies ma sprawną łapę.
Trzymamy kciuki!
Nanami - 04-04-2008 16:34
Najbardziej obawiam sie ew. ponownego zerwania wiązadła po rekonstrukcji, na dodatek mieszkamy na 3 pietrze. Porównałam objawy z innymi psami, które to miały, z Kaza jest o niebo lepiej, bo łapa cały czas "używalna" i ani razu nie podkurczała jej, tylko lekkie utykanie, na dodatek jak sie "rozrusza" to juz w ogóle nie utyka. Zaraz jedziemy na kolejna wizyte do naszego weta. Przekopałam net w poszukiwaniu informacji, generalnie są 3 mozliwosci: implant więzadła, TPLO (tylko w Olsztynie w Polsce) i nieoperacyjne polegajace na dłuuugim okresie rekownwalestencji, podawaniu srodów wspomagających - i chyba na ta ostatnia sie zdecydujemy.
ayshe - 04-04-2008 19:13
nanami zajrzyj na forum **********;).
ja prosze o tryzmanie kciukow za shado zeby i przetrwal obecny od kilku dni kryzys i znowu dal rade.po prostu trzymajcie kciuki za dziadka.
marmara_19 - 04-04-2008 19:22
trzymam b. mocno!!
LAZY - 04-04-2008 20:34
Nasze kciuki też zaciśniete z całych sił!
Nanami - 04-04-2008 20:38
Właśnie tak zrobiłam, przekopałam i widze pozytywne całkiem wyniki, z jednej strony molosy są ciezsze niz ON i to pocieszajace, na czas leczenia i rekonwalestencji zapewne bedziemy klepać ślady, bo nawet piłeczka odpada :shake: Po wizycie u weta w porządku, bedziemy narazie bezinwazyjnie, gdyz wiązadło nie zerwane a naderwane badz nadwerezone tylko.
Shado pewnie łupie w kosciach, bo zmiana pogody na deszczowa :cool1: Dziaduniu, trzymam kciukasy, niech tylko znów słonko wyjrzy i bedziesz znów ganiał jak glupi :loveu:
Juliusz(ka) - 05-04-2008 08:59
Mam pytanie i prośbę...
Czy ktoś z Was orientuje się może gdzie/w jakiej klinice/ w Berlinie najlepiej zrobić prześwietlenie bioder/barków? Zależy mi na możliwości cyfrowej obróbki zdjęć; niestety Wrocław ciągle 'w remoncie':angryy: i nie wiedzą jak długo to jeszcze potrwa... a nas czas goni strasznie:sad:
I druga kwestia - Jago(DON,11miesięcy) ma 'francuza', który wyskoczył jak diabeł z pudełka:mad: ok.9miesiąca (młody miał już w tym czasie od dawna podawany Arthroflex - zmieniliśmy na Chodrocan jakieś 3tygodnie temu, ale wada cały czas się pogłębia:-(). Jakie macie doświadczenia/obserwacje związane z tą wadą i czy można to jakoś zastopować/cofnąć?
z góry dzięki,
Kasia i Jago
asher - 05-04-2008 10:58
Nanami, Ayshe, trzymam kciuki za wasze psiska.
Juliuszka, z doswiadczeń znajomej, ktora ma podrostka dużej rasy z francuzem wiem, że trzeba przede wszystkim zrobić badanie krwi na stosunek wapnia i fosforu. I ewentualnie RTG. Preparaty wspomagające chrząstkę, które podajesz raczej nie mają na postawę kończyn żadnego wpływu, choć pewnie nie zaszkodzą.
Jesli chodzi o problemy kostno-stawowe, to faktycznie, forum ********** to kopalnia wiedzy, a o francuzie są tam setki postów ;)
dorplant - 05-04-2008 11:02
Mam pytanie i prośbę...
Czy ktoś z Was orientuje się może gdzie/w jakiej klinice/ w Berlinie najlepiej zrobić prześwietlenie bioder/barków? Zależy mi na możliwości cyfrowej obróbki zdjęć; niestety Wrocław ciągle 'w remoncie':angryy: i nie wiedzą jak długo to jeszcze potrwa... a nas czas goni strasznie:sad:
z góry dzięki,
Kasia i Jago ja robilam zdjecia w klinice w Gerliz
ayshe usiskaj dziadka (shado wiosna idzie dziadku ,trzymaj sie :p),
Nanami we Wrocku dr Biezynski robi wiazadla, jak czekalam na odbior Dicka widzialam labka po operacji .
asher
trzymam kciuki bardzo mocno !
Naata1 - 06-04-2008 11:20
Witam !! mam 2 letniego owczarka niemieckiego.zle aportowal kija , zakul sie i od stycznia jest leczony przeszedl 3 operacje a rana z powodu dwoch bakterii m.in coli nie chce sie goic i caly czas jest ropa i niezamknieta rana.zrobily sie przetoki i jutro czeka nastepna operacja.dodam ze kawalek kija ktory rozlozyl sie juz calkowicie w okolicach ślinianek .przeswietlenia , kontrasty nic nie wykazuja ze w srodku jest cialo obce.przeszedl kuracje antybiotykowa , mial zrobiny wymaz ktory wykazal ze jest odporny na prawie wszytskie antybiotyki.teraz bierze co 8 h antybiotyk Amikin 500g jutro ma operaqcje i ten antybiotyk ma zabic te bakterie.jutro usuna mu przetoke ktora sie zrobila.lecz nie wykluczaja ze trzeba bedzie zrobic tomograf komputerowy dla perwnosci.Mieszkamy w Szczecinie.Slyszalam ze jest tylko w Warszawie ?czy to prawda?Moze jest gdzies blizej?Berlin?pomozcie prosze ja juz tarce nadzieje:(
cedra - 18-04-2008 17:43
Mam pytanie i prośbę...
Czy ktoś z Was orientuje się może gdzie/w jakiej klinice/ w Berlinie najlepiej zrobić prześwietlenie bioder/barków? Zależy mi na możliwości cyfrowej obróbki zdjęć; niestety Wrocław ciągle 'w remoncie':angryy: i nie wiedzą jak długo to jeszcze potrwa... a nas czas goni strasznie:sad: we wrocku remont to prawda, ale z tego co wiem jak bylam ostatnio na uczelni to wykonywali zdjecia, tylko ze maja apart o slabej mocy. dzwonilas sie dowiedziec?
mi-la - 19-04-2008 14:34
Nie wiedziałam gdzie to wcisnąć. Bo to niby dolegliwości, ale...do rzeczy.
Czy ktoś z Was stosował, albo jakiś może znajomy, albo może po prostu wiecie cos na temat spray na cieczki. Czy to się sprawdza? Czy to w ogóle zdaje egzamin?
Agnes B. - 19-04-2008 15:11
Sam spray nie dawał rady wśród znajomych suczek... Chlorofil + dobry spray i nie pozwalanie niuchać psom w wiadomych miejscach. Chlorofil w tabletkach maskuje cieczkowy zapach w siuśkach, więc psiaki po siuśkach nie trafią pod Wasze drzwi:razz:
shida - 19-04-2008 18:37
Nie wiedziałam gdzie to wcisnąć. Bo to niby dolegliwości, ale...do rzeczy.
Czy ktoś z Was stosował, albo jakiś może znajomy, albo może po prostu wiecie cos na temat spray na cieczki. Czy to się sprawdza? Czy to w ogóle zdaje egzamin?
hmm nie iwem czy nie skuteczniejszy mooocny jaksi dezodorant ludzki ;) no i ponoc spray na czyszczenei zebow mocno mentolowy psi jakis tez byl suuuper ;)
z chlorofilu odradzam dolfosa lepszy mikity ;) ale generalnei wszystko zalezy od danej suki... choc no chyba mi sie trafily 2 srednio mocno pachnace...bo nawet jak nic nie stosowalam to wycieczek nie bylo ;) wystarczalo by samce nie wjezdzaly im nosami pod ogon i tyle ;) przy obecnej to wogole mam luzacko bo im natarczywszy jest samiec i im blizej cieczki (a juz dni plodne to hohoho) tym suka bardziej pyskuje i trymuje siersc przy probach wachania pod ogonem ;) jak nie wachaja to luzik moga na jednym siedzeniu w aucie lezec itd...ale wachac nie wolno ;))) hehe ;)
mi-la - 19-04-2008 18:51
Dzięki za podpowiedzi. Mam nadzieję, że będzie to skuteczne.
Suczysko, w poprzednie cieczki, na widok zbliżającego się samca kładła się. Jeśli jej to pozostało to "wjazd" nosem uniemożliwiony.
shida - 19-04-2008 20:13
Dzięki za podpowiedzi. Mam nadzieję, że będzie to skuteczne.
Suczysko, w poprzednie cieczki, na widok zbliżającego się samca kładła się. Jeśli jej to pozostało to "wjazd" nosem uniemożliwiony.
hihi kazdy sposob dobry :))))))))) gorzej jak jakas sunia luuubi zaloty ;) trzymam kciuki by pamietala ;) ja przy obecnej to no coraz mniej przejmuje sie takimi drobiazgami jak cieczka :) bo fakt ze no lekko ja przechodzi ;)
a juz przerabialam cieczke na polu namiotowym/campingu w sierpniu w lebie ;))) hihi :) fajne tlumy byly :) ale zalotnikow brak ;) tylko jeden niewychowany jamnior zwiewal systematycznie wlascicielom...ale no on zwiewal niezaleznie od wszystkiego... heh..
marmara_19 - 20-04-2008 11:53
chlorofil?a bezpieczne to dla psa? ile dawac 6 kg suce?suce 8 lat temu wysterylizowanej?ale jakis kawalek jajnika musial zostac bo psy regularnie za nia alzily i nam pod dom.. odkadmam Cek ejst spokoj.. ale on sam teraz ostatnio zaczal mala natretnie wachac i pacac ja lapa.. ogolnie sie nia troche inazcej interesowac.. uciazliwe to nie ejst.. no bylo w zeszly weekend w gorach jak mala zaczepial w pokoju na kwaterze a ta warczala a byl wieczor;p a Cek jeszcze wykastrowany nie jest.. jest to w planach.. ale taki chlorofil by cos dal? w malych dawkach itp? (zanim Cek sprowadzilam do domu to psy regularnie sie zbiegaly jakies 3-4 razy w roku;/ no i mala uprawiala bezpieczny sex jak zwiewala...)
ahaa i co polecicie na odrobaczenie? cos dawno odrobaczane nie byly... i trzebaby to zrobic ale w maju (wyplata), i mzoe cos bardziej ogolnego czy o rozszerzonym dzialaniu nz drontal? nie wiem nie znam sie;) a wiem, ze sa rozne tabletki.. jedne normalne inne o wiekszym zakresie dzialania...
Agnes B. - 20-04-2008 13:15
Właściciele znajomych suń chwalą sobie Dezo Tabs Mikity. Osobiście zalecam podanie suni wcześniej by sprawdzić jak zareaguje, gdyż albowiem u nas skończyło się to radosną zieloną sraczką:evil_lol:
asher - 20-04-2008 18:05
Podawanie Dezo Tabs Sabinie miało tylko jeden skutek - soczyście zielone kupki :evil_lol: A zapach jak był intensywny, tak takim pozostał.
Chlorofilem próbowałam też trochę złagodzić zapach sierści Sabiny i też nie podziałało.
Widać moja sucz jest z tych mocno pachnących i to pod każdym względem. Ostatnio miała wyciskane gruczoły okołoodbytowe i lekarz powiedział, że wydzielina zawsze śmierdzi, ale aż tak cuchnąca to rzadko kiedy bywa :evil_lol:
cedra - 21-04-2008 00:21
no i mala uprawiala bezpieczny sex jak zwiewala...) marmara ja bym uwazala, u kastrowanych suk ktore maja cieczke i sa kryte moze dojsc do perforacji pochwy, ktora na koncu jest ucieta i zrosnieta...
drontal jest bardzo dobry, ma szerokie spaktrum dzialania ale ma jeden minus - jest drogi..
na twoim miejscu wziela bym pod uwage wykonanie badania kalu Fekalaizerem (koszt ok 15zl), bo po co truc psa lekami skoro nie ma robakow...
a jesli juz chcesz od razu cos podac to polecilabym ci Cestal plus, to samo co Drontal ale tanszy:)
marmara_19 - 21-04-2008 08:19
badan robic nie chce, zadnych niepokojacych objawow nie ma.. ale ostatnio odrobaczane byly w czerwcu chyba;p wiec mozna by powtorzyc;p suce nic nie jest raczej;p i napisalam "uprawialA".....
shida - 21-04-2008 08:56
badan robic nie chce, zadnych niepokojacych objawow nie ma.. ale ostatnio odrobaczane byly w czerwcu chyba;p wiec mozna by powtorzyc;p suce nic nie jest raczej;p i napisalam "uprawialA"..... czyli lepiej ja truc niz zbadac ?????????????????????????? no dziiwne to troche dla mnie ze lepiej podac trucizne ktora wcale nei jest obojetna dla suki niz zbadac czy wogole jest sens jej podawania co akurat jest zupelnie nieinwazyjne i obojetne dla psa....
hmm moze ktos mi to wyjasni ? plizzz bochyba dziwnie rozumuje...
marmara_19 - 21-04-2008 09:35
inwazyjne bardzo nie ejst podajac psu raz-dwa razy do roku... jakies "ale" maialbym gdybym trula psy co 3 mies jak to wiele osob robi.. z restza moje psy... moj problem... ja je truje nie Ty...
muminka - 21-04-2008 10:32
od soboty leczymy u froda grzybicę - na fafule...
ech... :placz:
asher - 21-04-2008 17:35
czyli lepiej ja truc niz zbadac ?????????????????????????? no dziiwne to troche dla mnie ze lepiej podac trucizne ktora wcale nei jest obojetna dla suki niz zbadac czy wogole jest sens jej podawania co akurat jest zupelnie nieinwazyjne i obojetne dla psa....
hmm moze ktos mi to wyjasni ? plizzz bochyba dziwnie rozumuje... Nie wiem, czemu Marmara nie bada psom kału, wiem, czemu nie badam ja ;)
Badanie kału, nawet, jeśli dostarczy się próbki z kilku dni, może dac wynik fałszywie ujemny. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy pies jest tylko lekko zarobaczony.
I choc psu takie lekkie zarobaczenie pewnie jakoś szczegolnie nie zaszkodzi, to mającym z nim kontakt ludziom już niestety może.
Takie jest przynajmniej zdanie weterynarzy, z którymi rozmawiałm o badaniu kału. Poparte doświadczeniem - kiedyś trafił do nich pies ewidentnie zarobaczony, próbki kału pojechały do labu (chyba po to, żeby sprawdzić z jakim konkretnie paskudztwem mają do czynienia), a wynik badania okazał się negatywny.
Nie ma więc idealnej metody odrobaczania.
Muminka, a skąd się Frodowi to wzięlo? :-o Ech, trzymam kciuki :kciuki:
cedra - 21-04-2008 17:56
Ale z tym odrobaczaniem to tez nic pewnego...
dasz psu tabletke raz na pol roku a w miedzy czasie 10 razy moze zezrec jakies robale... w europie zaleca sie odrobaczenie raz na 3 miesiace.. to niby ma juz wiekszy sens ale znowu nie jest juz tak obojetne dla psa..
no i co tu robic... jesli nie mamy w domu malych dzieci to wystarczy raz na pol roku, plus myscie rak po kontkacie z psem (hehe, fajnie sie mowi, a jak pies ze mna spi, to co?:P).
no wiec decyzja nalezy tu tylko i wylacznie do wlasciciela i powinna byc dostosowana do warunkow srodowiskowych:)
BeataG - 21-04-2008 20:29
Ja akurat - na przykładzie mojego własnego psa - mogę przedstawić odwrotną sytuację niż asher. Emil był odrobaczony "na wyjściu ze schroniska" a następnie 2 razy u mnie w domu. Cały czas robił luźne kupy (było nawet podejrzenie niewydolności trzustki), więc zrobiłam badanie kału. Okazało się, że trzustka OK, za to są jakieś robale (nie pamiętam, czy były to włosogłówki, czy tęgoryjce) i lamblie. 5 dni odrobaczania (już ukierunkowanym środkiem), powtórne badanie - robali i lamblii mniej, ale nadal są. Po 2 tygodniach powtórka odrobaczania i kolejne badanie - robali nie ma (z lambliami woziliśmy się w sumie 2 miesiące). Od tamtej pory spokój. Pies był jeszcze odrobaczany w następnym roku razem ze szczeniakiem, ostatni raz, gdy Wermut miał 15 miesięcy (przed kolejnymi szczepieniami). Od tamtej pory (a Wermut ma obecnie 3 lata i 3 miesiące) nie odrobaczam, tylko badam kupy (mniej więcej co 6 miesięcy, jak mnie coś niepokoi, to częściej) i robali ani lamblii nigdy nie stwierdzono u żadnego, a kupy robią modelowe. Powszechnie stosowane środki odrobaczające działają tylko na tasiemce i glisty. Na inne robale i lamblie nie działają.
asher - 21-04-2008 22:16
Ano właśne, idelanej metody nie ma. Myślę, że jak ma się w domu małe dzieci, to dla pewności chyba warto zadzialac dwutorowo - badać kał np. co 2-3 miesiące, a odrpbaczać bez względu na wynik badania.
Ja burki odrobaczam co ok. pół roku, nie zawsze myję ręce po mizianiu, dajmey sobie z burkami buzi... i jakoś żyję ;)
Mnie zastanawia, jak to się dzieje, że mimo badania kału suki, systematycznego odrobaczania jej, szczeniaki i tak zazwyczaj są zarobaczone? Czy to nie jest dowód własnie na to, że jakiej metody odrobaczania by się nie zastosowało, to i tak jest ona zawodna? No bo skąd te robale u szczeniąt?
BeataG, są i preparaty o szerszym spektrum działania, które działają nie tylko na tasiemce i glisty, inne nicienie też tępią.
BeataG - 21-04-2008 22:31
Ja mówię o tych powszechnie stosowanych. Emil był w schronisku potraktowany Pratelem, u mnie również Pratelem, a następnie Drontalem. Dopiero Aniprazol dał radę, a Aniprazol nie jest powszechnie stosowany.
Co do zarobaczenia szczeniąt od suki, która robaków nie ma, ktoś mi to kiedyś tłumaczył, ale dokładnie nie pamiętam. Chodziło w każdym razie o jakąś postać robali, która u suki jest jakby w uśpieniu i szkody nie czyni (a całkowicie usunąć się jej nie da), a uaktywnia się dopiero u szczeniąt.
mch - 21-04-2008 22:38
moze o nużeńce chodzi? bo to chyba szczeniaki biorą od mamusi. ale to pasozyt zewn..
kurcze robicie misz masz mi z mózgu , nigdy nie mielismy problemów robalowych , wszystkie 4 psy odrobaczam rownoczesnie 2 razy w roku ,koopki oglądam , niestrawnosci i jakichs problemów tego typu nie ma . a teraz wychodzi ze moze jednak warto raz na jakis czas zbadac koopeczki.
BeataG - 21-04-2008 22:50
Nużeńce też, zasada mniej więcej podobna. Tylko w przypadku nużeńca choroba rozwija się w wyniku namnożenia, które może nigdy nie nastąpić, a w przypadku robaków zdaje się chodzi o rozwój (w sensie zmiany postaci, a nie zwiększenia ilości).
marmara_19 - 22-04-2008 09:44
no moje psy objawow zadnych nie maja, kupki robia piekne.. badz mniej piekne jak jedza cos czego jest nie powinny;p ale wtedy wiem o tym.. wiec podajac im tabletki raz do roku krzywdy im nie robie chyba..
saJo - 22-04-2008 10:10
U doroslych psow glisty nie rozwijaja sie w forme dorosla ale w postaci larwalnej pozostaja w narzadach. Podczas ciazy przechodza do plodow. Moze tez byc tak, ze suka zaraza sie glistami w czasie ciazy. U doroslych, zdrowych psow bardzo zadko dochodzi do rozwoju doroslych glist. Jesli suka zje jaja glist w czasie ciazy, larwy przejda do plodow. Jesli mnie pamiec nie myli, moga tez przechodzic z mlekiem podczas karmienia, ale tego nie jestem pewna.
BeataG - 22-04-2008 10:10
Dzięki saJo za doprecyzowanie mojej wypowiedzi. :) Jak widać, zupełnie nieźle pamiętałam, "gdzie dzwonią". :evil_lol:
muminka - 22-04-2008 12:01
frodo prawdopodobnie miał "obitą gębę" przez kocicę (nawet wiem którą) a później wpychał nos wszędzie gdzie popadnie...
tak wet tłumaczył - że prawdopodobnie miał na fafule rankę, lub podrażnienie i na spacerze gdzieś grzyba złapał. ogólnie jemu to nie przeszkadza, nawet się nie drapie w to miejsce. maść działa a ja tylko sprawdzam go czy gdzieś jeszcze nie ma muchomorów. w sobotę idziemy na kontrolę i zobaczymy co dalej (jak nie będzie efektów to będzie skrobanie i leczenie ogólnoustrojowe... tfu...)
Nanami - 01-05-2008 10:47
saJo, jakie mogą być przyczyny stanu w którym jedna kość udowa tego samego psa jest o 2 cm krótsza od drugiej? :cool1: A może ktoś z Was spotkał się z takim przypadkiem?
BeataSabra - 01-05-2008 10:54
Help
Przepraszam za OT ale wiem że są tu Weci.
Co może być powodem nawracającej biegunce i wymiotom u kota??
Kot schudł kilogram
Słabo je jak je zgrzyta prze okrutnie zębami mam wrażenie że szkliwo sobie zgryzie.
W badaniach krwi :
aspat alat mocznik kreatynina glukoza w normie
W morfologii obniżone krwinki białe (wszystkie)
FIV i białaczka ujemne...
Jeszcze raz przepraszam za OT
lisica - 21-05-2008 16:52
Miałam zacząc intensywne treningi bo w czerwcu Młotkowskiego mam zamiar do zawodów zgłosić,(za namową Danusi,gnojek sporo umie,z przewodnikiem gorzej)a jemu powróciło zapalenie kości, ledwie łazi.
Nie chcę go niczym faszerować bo ostatnio wet zadał mu penicylinkę i źle zareagował,przez tydzień był jak bernardyn,spokojny, stateczny zdystansowany i oczeta zmarnowane.No i po co on taki wielki urósł?:placz:
mch - 21-05-2008 20:24
my sie z tym borykamy u malucha w pracy, ma juz 14 m-cy i niby juz gdzies od 2 m-cy cisza, ale mial takie falowe naloty bóli na zmiane na łapy ze jechal na pyralginie +wit.C . nie jest za wysoki ,ale dosyc grubej kosci , dostaje caly czas suplementy na stawy , a jak go polamie to apatia , smutek ze żal patrzec .
lisica - 22-05-2008 00:02
Mój gamoń bierze cały czas,ale ostatnio to go nieźle dopadło.Muszę sprawdzić przednie łapy w kwestii RTG,bo na jedną wybitnie utyka.Tył ma "A",przodu nie robiłam a trzeba było,za jednym zamachem.
14ruda - 06-11-2008 20:53
Moja koffana sunia bardzo lubi se tabletki,bo jest lekomanka:evil_lol:Dzisia zeżarła pół listka Novoritin C na przeziebienie:mad:Nic jej nie bedzie?Wasze też tak robia?W tamtym roku Aicha pojadła cukierków w postaci Cholinexu-cały listek.Obyło się bez skutków ubocznych.
Nie wiem co ją napada czasem.Ale skubana se wydusza tabsy bez zjadania listka:mad:
mch - 06-11-2008 21:11
a mysmy przeszli bebeszjoze :placz: ,ale piorunstwo , w godzine psa powalilo :( , na szczescie juz po pierwszej dawce trucizny psia wrocila do zycia ,dobrze zniosla ten lek ,choc mialam dwie dawki atropiny na wszelki wypadek . paskudna choroba. w tym samym czasie chorowaly jak sie okazalo jeszcze dwa psy na osiedlu , wiec dywaguję ze to nie łazikowania w polach ,czy nad zalewem ,ale wlasnie przyosiedlowy wąwóz ,nam zaszkodzil . oczywiscie psy są caly czas zabezpieczane ,zeby nie bylo ze tak oo sobie łazimy ,,na golasa" ,ale niestety musze przyznac ze teraz nie pilnowalam tak co do dnia podania nowej dawki odstraszacza ,moglo sie cos przesunąc pare dni :( .
Juliusz(ka) - 06-11-2008 21:24
mch - oszzz...:-( Które futro dopadło to chole*stwo? Mogłabyś napisać jakie były objawy?
ayshe - 06-11-2008 21:57
moim zmieniam obroze co 3 miechy[preventic]+kropie spot- onem[fiprex]gora co 3 tygodnie a do tego pryskam je ixoderem jak przyjezdzamy naslady.po prostu nienawidze tego badziewia a babeszja mnie normalnie zmraza. niemialam "przyjemnosci"leczenia wlasnego psa z babeszji ale pomijajac babeszjoze na grupie to umieral mi pies z zaawansowana babeszja na rekach.:shake:
mch - 06-11-2008 22:21
ja psy zabezpieczam od kiedy ciepło do kiedy ciepło , czyyli czasem prawie caly rok, co 4 tyg fiprex zamiennie z sabunolem , przy wyjazdach do weekendowych do puszczy solskiej ixoder przed wyjsciem w las . biorąc pod uwage mnogosc miejsc w jakich psy bywaja : pola, lasy , nad rzeką , nad zalewem , wizyty u babci na wsi i ilosc kleszczy zlapanych w sezonie -moze z 5-6 na oba psy na przestrzeni roku wydawalo mi sie ze zabezpieczone są dobrze .obroze sie u nas nie sprawdzają ,nie w sensie skutecznosci ,ale praktycznosci . na preventica ruda ma na dodoatek uczulenie.
bebeszje zlapala ruda , poranny spacer w poniedzialek wulkan energi jak zawsze , przyjezdzamy do prazy , zasiadam do komp. tyrac na ich papu , i ... no wlasnie , jako ze moje psy sa głodne 24 na dobe ,a ruda jest na dodatek wariatka mocna - zaniepokoilo mnie ze poszla psac od razu i spala spala . ok 11 dzwonilam do weta ,po 16ej juz wizyta , gorączka 40,5 i rzężenia w płucach powiekszone wezly chlonne , siki ok, dziąsła i oczy ok ,koopsko ok . dostala antybiotyk , rozwazali bebeszje ,ale charkoty z płuc jakby ukierunkowywaly na co innego . wtorek minimalny apatet ,spadek formy utrzymujący sie , temp.39,7 ,nadal antybiotyk, sroda temp 39,2 ,apatycznosc nadal wiec brak reakcji na lek jakby , siki ok, oczy dziąsla ok , badanie krwi , nic nie widac . czekamy ,na 3 pary oczu szukają , nic , biochemia brzydka , konsultacje tel , jedziemy do naszego drugiego zaprzyjaźnionego doktorka na uniwersytet , znów pobieranie krwi , oglądanie ,jest , ale sam gosc który sie w tym specjalizuje jakby od wielu lat mówi ze te komórki zarazone b.nietypowe , pojedyncze . podany lek+ długie wyjasnienia co to i jakie mozliwe skutki uboczne , do domu , po 2 godz sucz zaczyna życ , czwartek od rana pies jak nowy ,choc widac braki kondycyjne ,druga dawka leku . pies jak nowy . po 7 dniach kolejna dawka (tym razem wieksza bo te poprzednie to jedna podzielona na pol) maly slinotok przez kwadrans i tyle . oczywiscie źabowski byl obserwowany profilkatycznie , tez bylo mierzenie temp, bo w koncu bywają w tych samych miejscach , zabezpieczenia ,terminy podania takie same. takze strachu mialam co nie miara , bo kto jak kto ,ale apatyczna leko ruda ,nie żebrajaca o żarcie non-stop to strasznie przykry widok. co mile bardzo to nasz doktorek po pierwszej dawce imizolu kazal o kazdej porze dnia i nocy dzwonic na kom. gdyby cos sie dzialo nie tak -choc nie mial zadnych dyzurów itp ,jakos tak sie czułam lepiej .
Axusia - 06-11-2008 23:07
Biedna Ruda - dobrze, ze jest ok ;)
Moje psiaczki nigdy nie miały tego swinstwa na szczescie ... a i kleszczy nie łapia - Axa w swoim zyciu z 5 miała, a Yasmina 2 ... jak dla mnie to b.dobry bilans zwłaszcza, ze chodze z psami po lasach i polach.
Juliusz(ka) - 07-11-2008 05:13
Monika, dzięki :).
Szybka reakcja Pańci = zdrowa Ruda :D.
Swoją drogą - jakie to ważne ZNAĆ swojego psa... Rzucają się w oczy najmniejsze zmiany w zachowaniu, a tutaj czas jest ogromnie ważny przecież.
Boję się tych pajęczaków strasznie:shake:.
Jago traktowany co 3tygodnie Advantix'em Bayera, a i tak miałam stresa jak się to paskudztwo wbiło... Niby te preparaty działają nie odstraszająco, a dopiero jak się kleszczydło obrzydliwe wbije, ale sam widok tej gnidy:angryy: na psie podnosi ciśnienie:-(.
Co ciekawe - Jago kleszcze (było ich 3 albo 4) łapał w ogrodzie moich rodziców:crazyeye:. Jeden wlazł na klatę, a młody tam owłosiony konkretnie:evil_lol: - wymacany przez przypadek jak już był wieeelki... Po tym robiłam badanie na babeszję, na szczęście wynik ujemny. Mnie też kleszczydło dopadło:mad: i też u rodziców ;).
Obroża odpada - 1. Jago pies domowo-kanapowy, a śmierdzi to okrutnie:shake:, 2. rozważałam pomimo to, ale weci twierdzą, że najskuteczniejsze są dla psów o krótkim włosie:hmmmm:
Cóż to za specyfik do psikania? Całego zwierza się tym traktuje?
ayshe - 07-11-2008 08:38
preventic nie capi-moje tezsa domowe i mam dizeciaka w domu co to sie z nimi przewala nonstop:roll::lol:.leza na sobie,pod soba,miedzy soba...generalnie impra non stop:lol:.
ixoderem pryskamy cala grupa bo na sladach kleszcozwiska sa czeste .siebie tez tym pryskamy.dziala 12 godzin ,odstrasza.ja w te 12 godzin nie wierze ale pryskamy bo przynajmniej dziala te dwie -trzy godziny i starczy zeby nie wlazly paskudztwa.
czasmai mamy takie kleszczowisko ze kleszcze zaiwaniaja stadami np po plecaku albo spodniach.:mad:
ogromne grupowedoswiadczenie z babeszja[no niektore psy mialy i 2-3 razy]powoduje ze lapiemy pierwsze przedobjawy:roll::evil_lol: i od razu do weta.na szczescie nauczylismy sie juz dmuchac na zimne.w nadgorliwy sposob.:cool1:.co oczywiscie [pukpuk w niemalowane]nie wyklucza ze nozka sie podwinei i ktorys pies zalapie paskudztwo.:angryy:
Juliusz(ka) - 07-11-2008 09:07
Preventic, mówisz:hmmmm:...
Kiltix'a wąchałam:diabloti: i niewiele brakowało, a zapsikałabym się na śmierć:shake:.
Do 'prewencji' dokładam dzwonienie - mniej więcej raz na 2tygodnie- do 2klinik w naszym mieście i pytam czy inwazji kleszczy nie odnotowali ;)
ayshe - 07-11-2008 09:29
no ja nie wytryzmalabym z kiltixem.obroze bayera sa w miare ok[zespot onem],tanie i wogole nei maja zapachu.sabunol przetestowalismy-do diupy.
LAZY - 07-11-2008 20:25
Monika ufff! Dobrze, ze wszystko dobrze się skończyło.
My jesteśmy na spot on. Preventic nie śmierci ino pachnie mentolem:)
Trzymamy kciuki, zeby juz nic sie nie przytrafiło.
asher - 07-11-2008 21:11
Mch, cieszę się, że niunia wyzdrowiała.
Bugajski też złapał babeszję. Wieczorem pies wesoły, bawił się, zjadł z apetytem kolację, a następnego dnia rano - ledwo żywy, sika krwią :-( Wyniki krwi złe, ale nie tragiczne. Trochę ochłonęłam, ucieszyłam się, że po południu zjadł michę, znaczy nie jest tak źle. A wieczorem... pies wylądował na stole operacyjnym z ostrym rozszerzeniem żołądka :placz: Osłabionemu babeszją organizamowi płukanie żołądka pod narkozą na pewno nie pomogło.
Mimo podania na raz pełnej dawki leku następnego dnia Boogie wciąż miał we krwi pierwotniaki. Morfologia z dnia na dzień spadała. Boogie nie był w stanie zrobić kilku kroków, taki był słabiutki. W końcu, po trzech dniach hematokryt się ustabilizował. Ale na granicy transfuzji (miał 0,25, wskazaniem do transfuzji jest hematokryt 0,22), krew już czekała. Czwartego dnia wreszcie morfologia trochę się poprawiła.
Minęło już ponad dwa tygodnie, a Bugajski wciąż jeszcze nie doszedł całkiem do siebie :-( Jutro kontrolne badanie krwi.
Eddiii - 07-11-2008 21:38
Asher, przykro mi :shake: trzymajcie sie
asher - 07-11-2008 22:33
Dzięki Eddiii. Trzymamy się :) Na szczęście Glumcio odzyskał humor i apetyt. Tylko słabiutki ciągle. Najważniejsze, że morfologia, choć powolutku, jednak się polepsza. Mam nadzieję, że jutrzejsze wyniki będą jeszcze lepsze, niż te sprzed tygodnia.
Ale co przeżyłam, to moje. Mało było babeszjozy, jeszcze sobie ostre rozszerzenie Bugajski musiał zafundować :mad: ;)
BeataSabra - 08-11-2008 00:25
Dzięki Eddiii. Trzymamy się :) Na szczęście Glumcio odzyskał humor i apetyt. Tylko słabiutki ciągle. Najważniejsze, że morfologia, choć powolutku, jednak się polepsza. Mam nadzieję, że jutrzejsze wyniki będą jeszcze lepsze, niż te sprzed tygodnia.
Ale co przeżyłam, to moje. Mało było babeszjozy, jeszcze sobie ostre rozszerzenie Bugajski musiał zafundować :mad: ;) Asher dobrze że już lepiej się ma .
Pozdrowionka przesyła moja Córcia :loveu::loveu:
http://images24.fotosik.pl/247/7720d489cd3fe3de.jpg
http://images44.fotosik.pl/2/a121fe72a408ff51.jpg
http://images39.fotosik.pl/2/3363ce81d7d7781c.jpg
http://images30.fotosik.pl/270/a99a47638e762b1e.jpg
ayshe - 10-11-2008 13:56
BOSa masz?:crazyeye:.
ale numer:lol:.cichociemna jaka:evil_lol:
BeataSabra - 10-11-2008 16:15
BOSa masz?:crazyeye:.
ale numer:lol:.cichociemna jaka:evil_lol: Nio 100 % Bos długowłosy
ayshe - 10-11-2008 18:16
pociechy zycze i dobrego wszystkiego:p
14ruda - 10-11-2008 22:57
Cholerne kleszce.najgorsze,że ciągle ciepło i te mendy siedzą w trawsku:mad:Potrzeba miesiąca syberii żeby mutanty wymrozić.:mad:
asher - 11-11-2008 17:28
Beatko, dzięki! Ucałuj Ginger w ten śliczny wilgotny nochal :)
Bugajski czuje się lepiej.
Ale muszę przyznać, że posypało mi się psisko w ciągu ostatniego roku :shake:
ayshe - 11-11-2008 17:33
ja po sladzie[krotka trawa]z chita w niedizele po prostu z pyska sciagnelam jej 8 kleszczy.:angryy:.nie mowiac juz o wedujacych po psach.na szczescie tylko weduja ale to wystarczy zeby mnie szlag trafial.:mad:
chita idac po sladzie zbierala wsyzstkie po drodze na swoj pysk.trawa ze 3 cm.no to po prostu juz przesada naprawde.:shake:
oblesne paskudztwa.
mimoza - 11-11-2008 20:15
A u nas jak zwykle ani jednej sztuki - kleszcze jak widza Baltowskiego, to w poplochu czmychaja. Nikt nie lubi Baltowskiego, nawet kleszcze :roll:
ayshe - 11-11-2008 20:58
ja lubie.bo jest deklem do potegi.:evil_lol:
shida - 12-11-2008 09:58
ja tez go lubie :) nawet chcialam go gwizdnac jak byl malutki ale mi sie nie udalo :( no teraz tez bym go pewnei gwizdnela ale juz trudniej - do plecaka sie nie zmiesci ;)
mimoza - 12-11-2008 11:31
Lubicie, bo nie macie go na codzien. Grrr! Wiesniak zawszony :angryy:
ayshe - 12-11-2008 12:45
no wsiok jest straszny ale jakby wsiokowatosc balto rozbraja:evil_lol:.dzisiaj pierdulka zlapal moje okulary zamiast pilki:roll::evil_lol:.loootny jeeest jak ceeegla:evil_lol:.w jego swiecie istnieje tylko lup.na reszte nie bylo miejsca:lol:
mimoza - 12-11-2008 20:33
Sabina od rana ma problem z czyms, co utkwilo jej w gardle/przelyku. Stara sie tego pozbyc prawie wymiotujac, ale nic nie przynosi skutku. Charczy, biedna i charczy, pije wode, a jak sie zmeczy to kladzie glowe na plasko na ziemi i czeka. Na jakis czas sie uspokaja, ale potem historia sie powtarza.
Moze jest cos, co powinnam jej podac co pomogloby jej przepchnac to cos w przelyku w kierunku zoladka? Albo ktos ma jakis inny pomysl? Poza lekarzem, bo to oczywiste.
LAZY - 12-11-2008 21:53
Asher...mam nadzieje, ze teraz juz bedzie szło ku lepszemu.
Mimoza pojęcia nie mam jak pomóc dziewczynce.
Ida ostatnio dość często wymiotuje żółcią. Badania krwi i moczu w kierunku nerek, żołądka i trzustki OK. Jedynie test kliszowy na aktywność trypsyny wyszedł dodatni, ale mam wątpliwość czy był dobrze zrobiony. Od pobrania kału minęło na pewno ponad 3 godziny, a z tego co wiem powinien to być krótszy okres. Jutro USG jamy brzusznej i wyślę krew do Niemiec na zbadanie poziomu TLI i PLI, aby potwierdzić albo wykluczyć trzustkę. Czy Wy też macie wrażenie, ze jak za długo jest dobrze to zaraz coś musi wyskoczyć?
mch - 12-11-2008 22:24
mimoza- tak czesto wyglądaja objawy przeziebienia , bólu ,drapania w gardle .przerabialam podobne z rudą kiedys .
mimoza - 12-11-2008 23:41
Dzieki za odpowiedzi :loveu:
Dalam jej 4 kromki chleba, chyba ciut pomoglo (kiedys mnie tak ratowali w szpitalu jak mi osc stanela w krtani, a nie od razu brali sie za podrzynanie gardla, chwala bogu). Sabina miala juz kilkakrotnie przeziebienie (ostatnio juz dlugo nie - daje jej scanomune) i zapalenie krtani, ale wygladalo inaczej. Zobaczymy jutro.
LAZY - 13-11-2008 21:55
I jak mimoza dziewczyna? Przeszło jej? O tym chlebie tez pomyślałam, ale głupio mi było to proponować:oops:
ayshe - 14-11-2008 08:10
lazy czy wymioty sa rano?jesli zolcia i piana rano to to dosc czeste u onow ;) i latwo temu zaradzic.
marmara_19 - 14-11-2008 11:26
Ayshe napisz odrazu jak temu zaradzic..
u mnie Cek sie to pare razy zdarzylo.. ale dawno juz nic sie nie dzialo... malej tez sie zdarzaly takie wymiociny.. ale ona jednak zcesciej budzi mnie w nocy zeby wyjsc na dwor i pojesc sobie.. trawy.. takie cos zdarza sie bez wzgledu na pore roku czy rodzaj zarelka jaki dostaje..
a Cek znowu ma rozwalona lape.. bylismy w zeszla sobote na dluugim spacerq.. po powrocie do domu okazalo sie, ze lapka krwawi.. krwawi w kuchni na kaflach.. w korytarzu pojedyncze slady.. a w przedpokoju brak.. czyli rozwalil sobie lape gdzies w okolicahc kuchni.. pozniej szedl korytarzem zeby zerknac do pokoi bo goscie byli.. bo przy wejsciu nic nie ma.. na szzcescie lapsko jest rozciete niby na dlugim odcinku duzej opuszki tylnej lapy.. ale szyc nie trzebabylo wedlug mnie.. szkoda by bylo nerwow weta jakby uslsyzal, ze ma szyc na zywca;p bo do niebolacej ranki na 2-3 szwy maks znieczulenia miejscowego szkoda byloby podawac;p smarujemy mascia na noc.. opatrunek taki ciasny itp mial zalozony dopiero we wt jak wyszlsimy na 5 godz maraton tj spacer szalenczy;p lapka sie pomalu i ladnie goi:)
ayshe - 14-11-2008 14:51
jogurt.albo....tabletka venter.oczywiscie przed jedzeniem.najlepiej zalapac sie przed objwami torsji.czyli zanim pieszrobi bleee.
pod warunkiem ze pies jest zdrowy jak zwykle w takich wypadkach.onkom czest zdarza sie poranne blee albo zarcie ranne trawy i blee.mozna to rozwiazac lyzka..dwoma jogurtu[bez owocow]albo po prostu dac venter.
14ruda - 14-11-2008 21:22
A mam pytanko apropos alergii.Kumpeli ON od około roku ma taką dziwną alergie.
Kiedy tylko wchodzi do lasu momentalnie pojawia się wysypka w uszach.Robią się bardzo czerwone i maja wypryski.kiedy nie jest w lesie jest normalnie.Ostatnio pojawiły mu sie okulary wokół oczu.Był u 3 wetów,były zeskrobiny i aden nie stwierdził pasożyta tylko alergie.
Dodam,że wypryski znikaja po umyciu protexem.Ma też jakąś maść.
Kiedyś się drapał po wykapaniu w źródełku czy bajorku,a teraz po prostu ma wysypke od samego pobytu w lesie.
Teraz pies ma 2,5 roku.I to się zaczeło jak doróśł.Wczesniej z Aichą babrali się w czymkolwiek i nie było problemu.Aicha tera nadal sie babra a on biedny nie może.
Spotkaliście się z czymś takim?
ayshe - 14-11-2008 21:57
tak.nawet z alergia na trawe:cool1:.
14ruda - 14-11-2008 21:59
Czyli trzeba z tym żyć.Przecież nie odmówi się psu spacerów po lesie.A wysypka dokuczliwa nie jest bo pies nie próbuje sobie ich wydrapać.
Najpierw myślałyśmy,że to od pylenia drzew,bo wtedy się zaczęło.Ale teraz lisci nie ma,pyłków nie ma.:roll:
Dziwne.No nic.Dzięki:p
ayshe - 14-11-2008 22:07
nam iejsca zmienione,czerwone,rozdrapane[ale nei od krwi]polecam genialna masc neo-derma.goi sie blyskawicznie.
na ludzka gebe tez polecam:lol:.wszelkie niedoskonalosci skory znikaja jak reka odjal.masc jest dla koni i sklada sie zkolagenu i oczaru.:cool3:
mch - 14-11-2008 22:12
genialna masc neo-derma.goi sie blyskawicznie.
na ludzka gebe tez polecam:lol:.wszelkie niedoskonalosci skory znikaja jak reka odjal.masc jest dla koni i sklada sie zkolagenu i oczaru.:cool3: a zmarszczki tez znikają ?? to wezme i kupie :loveu:
mi-la - 14-11-2008 22:12
Gdzie to można kupić i...drogie to to?
ayshe - 14-11-2008 22:46
w animalii jest naprzyklad.chyba z 60 zlociszow ale spore opakowanie.osiek notorycznie obciera sobie szyje[latajac jak debil i dziamiac jak jest uwiazana:mad:].miala juz tak obtarte ze wygladalo to no koszmarnie.posmarowalam.po pierwsyzm dniu zupelnie zbladlo ianastepnego dnia juz miala wloski nowe.po prostu goi blyskawicznei.rewelka tezjest na skore[testowana na mojej nastoletneij corce:evil_lol:].rano skora zupenie inna i wsyzstkie zaczerwienienia ida precz.trzeba smarowac kilka razy dizennie.[no czleka nei da rady chyba ze bedzie paradowal z biala geba:diabloti:].
idealnei sie sprawdza na wszelakie obtarcie po treningach oraz mooocno przyspiesza gojenie sie ran-oczywiscie NA rane nie smarujemy.rana nie moze krwawic.nic sie nie stanie ale nie ma sensu.wiadomo.
ps.skora sie wygladza.ja jestem za pulchna nazmarszczki neistety ale mi powieki podniosla do gory troche[starosc nei radosc:evil_lol:].mam alergie na wszelakie kremy-rowneiz te hypoalergiczne.na to nie.generalnei fajna sprawa.
14ruda - 14-11-2008 22:54
.rano skora zupenie inna i wsyzstkie zaczerwienienia ida precz.t Łeeeeee to można stosować po dobrej imprezie coby morda była świeża:evil_lol:
shida - 15-11-2008 08:29
.mam alergie na wszelakie kremy-rowneiz te hypoalergiczne.na to nie.generalnei fajna sprawa.
to chyba dzieki temu ze jadna z genialnych zalet tej masci jest..brak dodatkow typowych w kremach dla ludzi czyli np zapachowych... zmieniajacych konsystenscje,kolor itd...
niestety do psich kosmetykow juz je dodaja moze dlatego psy mi sie uczulaja na psie szampony ? hmm
Juliusz(ka) - 15-11-2008 08:39
ayshe - mam pytanie z cyklu: 'wyj ze śmiechu ile wlezie, ale odpowiedz, proszę':diabloti:.
Ta maść rysuje mi się jako remedium na mój osobisty problem - temperatura spada poniżej 10stopni, Juluiszce pęka skóra na dłoniach... Da się z tym żyć, ale upierdliwe strasznie (co ja poradzę, że przy 20stopniowym mrozie, wodze najlepiej się gołymi rękami trzymało?:diabloti:). Pytanie - jesooo... dobra nie ma głupich pytań podobno(?):evil_lol:: wyczytałam, że to na gojenie ale i na POROST włosa/sierści...? Nie grozi człekowi jakiś skutek uboczny z tym związany? ;)
asher - 15-11-2008 08:59
Juliuszka... :megagrin:
Ale masz rację, nie ma głupich pytań ;)
Czy ktoś mógłby spytać Ayshe, czemu onkom zdarzają się te wymioty? Jakaś rasowa predyspozycja do nadprodukcji żółci? Delikatne problemy z wątrobą? :niewiem:
mch - 15-11-2008 09:48
ruda lubi sobie sobie co pare dni puscic blusika po popasieniu rannym na trawkach odpowiednich , czasem jest to co 3-4 dni , czasem miesiąc cisza . źabąg blusowal w swoim 3,5 letnim zyciu 2 razy , za kazdym razem zwracal kawalek kosci za duzy który gdzies tam sie nie trawił . kefir jedzą oboje codziennie. ja u rudej to bardziej łączylam z tym ze ona lubi w wolnej chwili sobie podgryzac ,iskac sie tu i ówdzie i ze po prostu łyka przy tym moze iles tam siersci i dlatego oczyszcza sobie przewod pokarmowy w ten sposób. wyniki wątrobowe -wszelkie z resztą miala ksiązkowe , ostatnie czerwcowe chyba .
asher - 15-11-2008 13:56
Sabina nie wymiotuje, za to rąbie trawę, jak krowa. A USG wykazało nadmierną aktywność jelit :roll: Sabina codziennie dostaje ranigast, Venter też dostawała, ale to nic nie zmieniło.
Daję jej żwacze, żeby wzbogacić florę jelitową, od czasu do czasu otręby.
Lekarze nie widzą problemu, zazwyczaj słyszę, że suka je trawę i ziemię bo... lubi :roll: Dlatego bardzo chciałabym się dowiedzieć, na czym polega ta specyfika onkowa, bo może faktycznie nie ma się czym martwić?
ayshe - 15-11-2008 15:49
siersc nei rosnie:diabloti:.rosnie na psie jak sie skora zagoi.a poneiwaz goi sie szybciorem to i szybciorem zarasta.wszyscy gsdowcy maja nadal twarze bez siersci[poza glonkiem ktoremu nortorycznei cos na twarzy wyrasta:evil_lol:].
monisieczka - 16-11-2008 13:37
siersc nei rosnie:diabloti:.rosnie na psie jak sie skora zagoi.a poneiwaz goi sie szybciorem to i szybciorem zarasta.wszyscy gsdowcy maja nadal twarze bez siersci[poza glonkiem ktoremu nortorycznei cos na twarzy wyrasta:evil_lol:]. po pierwsze bo Glonek dosc dziwny jest:eviltong: - z tym rosnieciem na twarzy
po drugie maść boska na nawilzenie i na odświezenie paszczy! najlepiej na noc bo to białe dosc masakrycznie:evil_lol:
Juliusz(ka) - 16-11-2008 15:01
Zamawiam ten cud:diabloti:.
Jak mi dłonie kłakami obrosną, to Was znajdę - przysięgam!:diabloti:
A ayshe nawet cessna nie pomoże - kiedyś będziesz musiała wylądować:evil_lol:...
ayshe - 16-11-2008 16:23
no nas latwo zidentyfikowac bo wygladamy jak lotna brygada bundeswehry:evil_lol:.
ps.monisia-no z biala geba czlek moze dziiiwnei wygladac.wiem .testowalam.:diabloti:.potem popatryzlam przelotnie w lustronaswoja gebe i doszlam do wniosku iz poniewaz musze niestety patrzec na gebe jak smaruje neoderma siem.a poniewaz omijajac skrzetnie lustro moge wywolywac szok w sklepie spozywczym osiedlowym .mimo ze sa juz przyzwyczajeni do czarnych paluchow,wydmuchiwania monet z resztuff psiej karmy i czasme blota na gebie tudizez pod broda to jednak biale smugi ich jeszcze[:razz:]zaskoczyly.:evil_lol:
monisieczka - 16-11-2008 22:26
no nas latwo zidentyfikowac bo wygladamy jak lotna brygada bundeswehry:evil_lol:.
ps.monisia-no z biala geba czlek moze dziiiwnei wygladac..:evil_lol: no, my takie gejsze z bałą geba i mundurkach bundeswehry.... cały czas namawiam na hełmy!
LAZY - 17-11-2008 22:19
Ida najcześciej wymiotuje rano, ale to nie reguła. Sama żółc czasem spieniona. Zdarza jej się też wymiotować po południu albo wieczorem. Myślałam, że wymiotuje jak ma pusty żołądek, ale to nie zawsze tak działa. Wyniki krwi dobre, wątrobowe, żołądkowe, nerkowe itd. Ale upierdliwa ja zrobiłam USG, pomimo, ze suka nie wygląda na chorą w żadnym razie (po wymiotach zaraz idzie jeść, biegać itd. jakby nic się nie stało). Na USG wyszło wszystko OK z wyjątkiem wątroby, która wygląda jakby Ida była starsza niż jest (ale nie ma tragedii), bardziej martwi mnie powiększona śledziona...Nie jest gigantyczna, ale wyraźnie większa, z zaznaczonym miejscem wypływu krwi (nie wiem jak to się fachowo nazywa), czego zazwyczaj nie widać. Mamy iść na kontrolę za 2 tygodnie i sprawdzić czy ten stan się utrzymuje, bo śledziona ma tendencje to kurczenia się i rozrastania. Na razie mam się niby nie martwić, ale ja już o śledzionie sobie poczytałam i sporo chorób które powodują jej powiększenie wcale mi się nie podoba! Nawet doczytałam, ze u ONów problemy ze śledziona zdarzają sie stosunkowo często. Macie jakieś doświadczenie w tej materii? Może jakieś pomysły co do badań itd. Z góry dziekuję.
ayshe - 17-11-2008 22:44
jako porabancom helmy kevlarowe nie beda wadzily:evil_lol:.
lazy-to fakt.ale moznaodciazac przewod pokarmowy no i to neijakis straszny problem.czy sunia miala babaeszje?
LAZY - 18-11-2008 08:52
Z tego co wiem to nie miała. Tzn. nie stwierdzono jej u niej nigdy. Ona jakoś poważniej nie chorowała. Raz wirusówka i problemy z brzuszkiem, ale to wtedy taki popularny wirus był, raz jakieś zatrucie i tyle. Chyba, ze przeszła babejszę 'utajoną', jeżeli takowa występuje. Bo o niej tez pomyślałam, jak śledziona jest powiekszona, ale nie było ani gorączki, ani braku apetytu ani otępienia, żadnych babejszowych objawów.
ayshe - 18-11-2008 11:24
u onow lekkie powiekszenie watroby i powiekszona lsedziona nie jest powodem do duzych zmartwien.jesli je granulat to od czasu do czasu zafunduj jej karme klasy dinner czyli platkowa.to mocno oszczedza onkowa watrobe.;).ta formula jest "stworzona"dla onkow.;)
LAZY - 18-11-2008 22:40
u onow lekkie powiekszenie watroby i powiekszona lsedziona nie jest powodem do duzych zmartwien.jesli je granulat to od czasu do czasu zafunduj jej karme klasy dinner czyli platkowa.to mocno oszczedza onkowa watrobe.;).ta formula jest "stworzona"dla onkow.;) O jakiej karmie myślisz? My jemy Orijena ale jak trzeba to ja mojej dziewczynce mogę nawet gotować...wszystko dla Bubusi. Czy jakąś dinnerowską karme możesz z czystym sumieniem polecić?
Wątroba nie jest powiększona tylko wygląda na starszą niż jest...wet zażartował czy ona nie pije:)
Sunia wygląda na zdrową i non stop szaleje, wiec mam nadzieje, ze to fałszywy alarm.
ayshe - 19-11-2008 08:50
pamietaj ze po orjienie trzeba robic przerwy[dwa worki pod rzad gora].watroba moze wlasnie ldatego tak wygladac zepies je orjiena.dlamnieorjien to rewelka-psy suche,szczuple...ale to bardoz wysokobialkowa karma.i nalezy robic przerwy.
polecam sport bewidoga,koebersa [auslese,23M].meradog...
jesli nei platkowa[czasem psy po prostunie chca jesc tej formuly]to krokiety grau[grau ma tez wypelniacze do miesa] pamietajac ze grau ma 3 miesieczny termin waznosci.powod:calkowity brak konserwantow i innego szajsu.to tzw.swieza karma.
ja karmie orjienem na zmiane z grau.chita i osiek dostaja graua na zmiane z koebersem[energy hochleistung].no i od czasu do czasu woreczekorjiena albo acany extreme.osiek bedize wysuszany na orjienie ale to dopiero po nowym roku[18 miechow skonczy].potem znowu wrocimy do schematu karmienia.bardzo chetnie jedzony jest koebers auslese[no nie dizwne skoro tyle bialka i tlusta od tego ].dobrze sprawdzil sie tez23M jako alternatywa mniej bialkowa.
ps.fajne tez sa wersje platkowe solid gold.
LAZY - 19-11-2008 11:32
O tym, ze przy Orijenie trzeba robić przerwy to nie wiedziałam....My już jemy kolejny worek (obecnie chyba będzie 4 czy 5 w tym 2 lub 3 to ryba). A byłam przekonana, ze to taka fajoska karma, ze psu nie zaszkodzi a tu masz babo placek....
Czy którakolwiek z podanych przez Ciebie karm może być jedzona bez ograniczeń? Ida co prawda na każdą karmę dobrze reaguje i nie wybrzydza, ale boję sie, ze zapomnę o wymianie jej na kolejną i będą problemy.
ayshe - 19-11-2008 11:53
bez ograniczen moze byc jedzona karma ponizej 30procent tluszczu.np grau,23M tego typu.karma o tak wysokim procencie bialka jak orjien mocno obciaza watrobe i nerki.ja bardzo lubie orjien ale taka wysokobialkowa dieta nie mzoe byc stosowana u onow non stop.trzeba robic przerwy.niestety;).
Strona 12 z 13 • Wyszukiwarka znalazła 3665 rezultatów • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13